Aktualizacja silnika: mniej podmian czcionek, tekst który się mieści, równe arkusze
Dziś trafiła na produkcję duża porcja prac nad silnikiem. Oto pełna lista, w skrócie. Metoda jak zawsze: stawiamy nasz wynik obok wyniku samego Publishera na tysiącach prawdziwych plików i naprawiamy to, co się różni.
Mniej dokumentów potrzebuje czcionki zastępczej. Nasz konwerter rozpoznaje teraz znacznie więcej krojów, o które proszą prawdziwe pliki Publishera, i składa ich tekst z szerokościami liter i wysokościami wierszy właściwymi dla tych krojów. To ma znaczenie, bo podmieniona czcionka zmienia miejsce każdego łamania wiersza, a to przesuwa wszystko poniżej. Pocztówka parafialna, którą sprawdziliśmy, wychodziła z tekstem złożonym pogrubioną kursywą od góry do dołu. Teraz wychodzi zwykłym krojem, tak jak składa go Publisher.
Tekst, który wylewał się z ramki, teraz się zmniejsza, żeby się zmieścić. Publisher po cichu obniża stopień pisma, gdy nagłówek jest dłuższy niż ramka, a szablony mają to włączone. My tego nie robiliśmy, więc tekst wychodził poza krawędź albo był ucinany. Teraz robimy. Zanim to włączyliśmy, porównaliśmy wynik z wynikiem samego Publishera na tysiącach prawdziwych plików.
Arkusze etykiet, biletów i wizytówek trafiają na właściwą siatkę. Publisher zapisuje dokładną siatkę w pliku: margines do pierwszej kopii, odstęp między kopiami, ile mieści się wszerz i wzdłuż. Czytaliśmy część, resztę zgadywaliśmy. Teraz używamy tego, co zapisane. Arkusze wychodzące z właściwą liczbą kopii i we właściwych miejscach wzrosły z 318 do 336 na 415.
To, co znikało, znowu się pojawia. Pusta ramka obrazu ma wokół cienką obwódkę, a my nie rysowaliśmy nic, więc kolumna zdjęć wychodziła jako biała kartka. Pola wyboru miały ten sam problem. Licząc każdy kształt, który plik deklaruje, a którego nigdy nie namalowaliśmy, zestaw testowy 897 plików spadł z 915 do 615.
Wiersze łamią się bliżej miejsc, w których łamie je Publisher. Kolejne dwie rundy reguł dzielenia wyrazów, wyprowadzone z obserwacji, gdzie sam Publisher stawia łącznik. Adresy internetowe dostały własną regułę, a tekst francuski osobne przejście.
Pliki Worda. Długie tabele rosły wiersz po wierszu, bo Word sam z siebie dodaje dolny margines do każdej komórki. Tego już nie ma, więc tabela zachowuje wysokość, którą nadał jej Publisher. Zdjęcia w ramkach wewnątrz grupy potrafiły dotrzeć jako puste białe prostokąty, z ramką namalowaną na zdjęciu. Teraz układają się we właściwej kolejności. A wypełniony WordArt zachowuje swój kontur, zamiast docierać jako blade słowo bez obrysu.
Pliki InDesigna i Affinity. Ozdobne ramki BorderArt wewnątrz grupy przeżywają podróż. Oblewanie tekstem nie opróżnia już ramek sąsiadujących z obrazem w Affinity. Bogate banery WordArt przestają być przycinane. Obrazy i tekst przeplatają się zgodnie z rzeczywistą kolejnością nakładania w dokumencie, a ramki obrazów niosą własne obramowanie i wypełnienie. Poprzednia runda jest w eksporty do Worda i InDesigna nadrabiają.
Kilka z tych tematów rozwiniemy w najbliższych tygodniach. Na razie, jeśli któryś z twoich plików wyszedł źle w jeden z tych sposobów, przekonwertuj go ponownie. Podgląd jest darmowy, a konwersje nieograniczone za jednorazowe 49 USD.